Libia dzieli NATO
Ciężar akcji lotniczej NATO w Libii spoczywa obecnie na Francji, Wielkiej Brytanii i innych mniejszych krajach, jak Norwegia i Dania. Stany Zjednoczone, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią, wstrzymały swoje loty. Tymczasem operacja Sojuszu nie przynosi efektów, ponieważ siły powstańców libijskich, słabo wyszkolone i chaotycznie dowodzone, nie zdobywają przewagi nad wojskami Kadafiego. Zdaniem ekspertów, nie rokuje to szybkiego odsunięcia pułkownika od władzy, chociaż - jak wynika z wypowiedzi prezydenta Baracka Obamy - jest to politycznym celem USA. Pozostawienie dyktatora i przeciąganie się wojny w Libii - podkreślają komentatorzy - grozi utrzymywaniem się tam chaosu, co sprzyja islamskim ekstremistom. Administracja amerykańska daje jednak do zrozumienia, że nie zamierza zwiększać swego udziału w interwencji. Nie pozwala na to uwikłanie USA w wojny w Iraku i Afganistanie. Libia to problem europejski - sugerują przedstawiciele USA. Waszyngton wydaje się bardziej zainteresowany sytuacją w krajach na Bliskim Wschodzie graniczących z Izraelem, jak Syria, oraz w strategicznym rejonie Zatoki Perskiej.
PAP, arb